niedziela, 7 grudnia 2014

Kalendarz Adwentowy

Hej!
Co prawda mamy już drugą niedzielę adwentu, lecz dzisiaj chcę Wam pokazać kalendarz zrobiony dla mojego Mt. Zainspirowało mnie do tego jakieś zdjęcie w Internecie znalezione już dawno temu, no i tak oto powstało takie coś:





pudełka po zapałkach + złoty akryl + brokat + czarny cienkopis + klej + mnóstwo cierpliwości :)

A to, co jest na karteczkach, jest słodką tajemnicą pomiędzy mną a Mt ;)

Cudownej niedzieli!

piątek, 5 grudnia 2014

S+P

Witajcie!
Dostałam zgodę na publikację zdjęć z sesji ślubnej Sylwii i Pawła. Była to moja pierwsza i jak do tej pory ostatnia przygoda z fotografią ślubną. Po raz pierwszy miałam wtedy w łapkach lustrzankę analogową mojego brata i przyznaję, było to rozwijające doświadczenie. Sesja ta miała miejsce jakieś 3 lata temu... teraz podeszłabym do tematu zupełnie inaczej, mam też większe doświadczenie w fotografii w ogóle. Ale mimo wszystko udało mi się znaleźć parę kadrów, które przeszły najbardziej bezlitosną krytykę, czyli moją własną;).
Życzę miłego oglądania, Sylwii raz jeszcze dziękuję za pozwolenie, no i zapraszam do współpracy, jeśli ktoś miałby ochotę na tradycyjną sesję!









Dobrego weekendu!

wtorek, 2 grudnia 2014

Film o księdzu, który pomagał ratować świat

Z racji, że nie mogę jeszcze pochwalić się tutaj moim dyplomem malarskim, to dzisiaj wrzucam aneks do dyplomu, na który składa się zwiastun do filmu, plakat oraz seria gadżetów. 


Opis aneksu dla dociekliwych:

Aneks do dyplomu pod tytułem Film o księdzu, który pomagał ratować świat, to projekt zawierający zwiastun do filmu o tymże tytule, plakat oraz serię gadżetów z nim związanych.
Celem projektu jest pokazanie w pozytywnym świetle osób duchownych, które w dzisiejszych czasach doznają często ataku, szczególnie w mediach, gdzie przedstawiani są albo jako pedofile albo złodzieje, co w społeczeństwie czerpiącym wiedzę głównie z telewizji, radia oraz kolorowej prasy, właśnie taki obraz kapłana kształtuje. Idąca w ślad za płytkim myśleniem generalizacja oraz stereotypowe postrzeganie, krzywdzące jest nie tylko dla samych osób duchownych, ale też dla środowisk z nimi związanych. Autorka chce obalać schematy i niewłaściwe postrzeganie, zwrócić uwagę na to, co pozytywne i co w zasadzie jest normą, codziennością- dlatego często nie jest dostrzegane. Kapłani pomagają przecież codziennie wielu osobom nie tylko w kwestiach duchownych, ale też są nauczycielami, wychowawcami, przyjaciółmi wielu osób i żyjąc w społeczeństwie są jego normalnymi członkami. Projekt ten zawiera pozytywny przekaz w pigułce. Jest również ukłonem autorki dla wszystkich kapłanów, których spotkała w swoim życiu i którzy jej to życie pomogli ukształtować, a niektórzy ocalić.
Zwiastun do filmu Film o księdzu, który pomagał ratować świat jest połączeniem techniki wideo z animacją poklatkową. Opowiada w humorystyczny sposób historię dziewczyny, która upadła i którą to z dołka wyciąga bohaterski ksiądz. Filmik na przesłanie symboliczne, które ma na celu zachęcić widza do sięgnięcia po więcej.
Plakat, prosty w formie, nawiązującej do animacji ze zwiastuna, ma również humorystyczne przesłanie, zaś gadżety- wlepki i przypinki, to drobne upominki, które każdy zainteresowany może zabrać ze sobą i nosząc, pokazać, że jest nie tylko fanem filmu o Superksiędzu, ale po prostu sympatyzuje z duchowieństwem i nie zgadza się z medialną nagonką. 

A oto i sam zwiastun, ale zachęcam do obejrzenia na YouTube w najlepszej rozdzielczości:)


I jeszcze gadżety:
WLEPKI




PRZYPINKI




 To są projekty zaakceptowane przez moją panią promotor, ale powstały też przypinki extra- szczęśliwi, którzy je otrzymali! Rozeszły się jednak tak szybko, że nie zdążyłam zrobić im zdjęć. Mam tylko sfotografowane dwie, które zatrzymałam sobie na pamiątkę:



Może nie jestem wielkim znawcą sztuki współczesnej, ale bardzo, bardzo mało jest w niej chrześcijaństwa, nad czym niezmiernie ubolewam. Staram się w moich pracach zawrzeć ten pierwiastek duchowości i bardzo bym chciała poznać jakiś innych artystów działających w tym nurcie. Jeśli ktoś kogoś ma, to niech koniecznie mi podeśle, bym mogła się doedukować i podnieść na duchu.
Pozdrawiam serdecznie!

piątek, 28 listopada 2014

Rozdanie dyplomów i wystawa

Co prawda wydarzenie, o którym mowa miało miejsce już jakiś czas temu, ale myślę że (szczególnie jeśli chodzi o tegorocznych magistrantów) jego echo wciąż pobrzmiewa w wielu serduszkach.


Było dla mnie miłym zaskoczeniem, gdy dowiedziałam się, że mój dyplom został wyróżniony. Zawsze to coś, szczególnie że tak wiele wysiłku włożyłam w to wszystko i ktoś znowu miał okazję popatrzeć na moje stopy:) obiecuję, że gdy tylko zrobię jego ładną dokumentację, to wstawię tutaj zdjęcia. Zenitem będzie trudno, cyfrówka nadal leży odłogiem, a nie bardzo mam od kogo pożyczyć aparat. No i obrazy znajdują się obecnie w jakiejś nieokreślonej przestrzeni pomiędzy uczelnią, galerią, a moją stancją. Jak wrócą, to zainwestuję w akumulatorki do cyfróweczki. Aj promis.




Ostatnio martwię się o moje zenitowe zdjęcia, gdyż w powodu pogody robię je najczęściej w pomieszczeniach, co skutkuje poruszonymi lub nieostrymi fotografiami. Ale koniec końców, po wywołaniu filmu, zawsze dochodzę do wniosku, że było warto! Myślałam ostatnio nawet nad zakupem lustrzanki. Ale po pierwsze nie mam funduszy, a po drugie... myślę, że i tak zostałabym przy analogach. To może lustrzanka analogowa...? 
Kiedyś robiłam ślubną sesję mojej przyjaciółce takim cudem i byłam całkiem zadowolona z efektów. Jak tylko dostanę pozwolenie na publikację tej sesji, to wrzucę tutaj.

A na koniec zdjęcie autorstwa Mt- Sabina Magister Sztuki! Tadam, tadam!


Dobrego weekendu!

wtorek, 25 listopada 2014

Choróbska i takie tam



Bardzo, bardzo nie lubię chorować. W sumie- kto lubi? Jasne, że fajnie jest poleżeć w łóżku, spać cały dzień i mieć alibi na zniknięcie ze społeczeństwa. Tyle że jak się choruje 3 raz w ciągu 2 miesięcy, to przestaje być zabawnie. Kochanowski miał jednak rację pisząc:
Szlachetne zdrowie,
Nikt się nie dowie
Jako smakujesz,
Aż się zepsujesz.

Kurde.
Zastanawiam się czasami, czy to aby na pewno brak zdrowia fizycznego jest tu największym problemem. Czegoś mi tak jakoś brakuje. Mam wrażenie, że Pan Bóg dał mi tak bardzo dużo narzędzi, żebym zrobiła coś fantastycznego, a ja usiadłam na ziemi, patrzę na nie i nie wiem kompletnie za co się wziąć. Wiem, niedobrze. Brakuje mi jakiegoś impulsu, inspiracji... sama nie wiem. Może po prostu porządnego kopniaka w tyłek. 

Kimkolwiek jesteś, Czytelniku, pomódl się za mnie jeśli masz chwilkę.

niedziela, 9 listopada 2014

Tak to już dziwnie jest na świecie





Zaczęłam prowadzić tego bloga z myślą, że będzie o mojej twórczości. Nie o mnie. Żadnego uzewnętrzniania się, przemyśleń i takich tam. Ale z czasem widzę, że tak się po prostu nie da. Że wrzucam tu spory kawał siebie. Chociaż i tak powstrzymuję się jak mogę, bo po prostu nie wiem czy ma to sens. Tyle jest blogów. Tyle osób pisze o sobie. Tyle jest stron internetowych. Tyle profili na facebooku. Tylu ludzi, tyle historii. I to tak przelatuje przez nas jak przez sitko, prawie nic nie zostawiając. Czasami jakieś obrazy, myśli przylepią się do nas na dłużej, ale rzadko stają się częścią nas. Ja bym tak nie chciała. Chciałabym, by to co robię było takie, no wiecie, niesamowite. Ale nie w tym sensie, że wywoływałoby szok i rozwalało wewnętrznie. Chciałabym, by ludzie myśląc o tym, co robię czuli wewnętrzną harmonię i spokój. I żeby się uśmiechali. 
Rety, jakie to patetyczne. 
Znam dziewczynę, która w niesamowity sposób pisze o codzienności. I inną, która niesamowicie fotografuje codzienność. I  to jest takie piękne. Takie bez fajerwerków, a jednocześnie niesamowite. Niesamowite właśnie z ten dobry sposób. 
Wiecie, kiedyś chciałam być kontrowersyjna. Teraz widzę, że to bez sensu. 
Codzienność jest taka piękna. Tak, chyba to chciałam Wam powiedzieć w tym poście: codzienność jest taka piękna. Zwyczajność. Kurz w promieniach słońca wpadających przez zasłony i zapach kawy, gdy wracam do domu. 
Panie, to jest takie niesamowite...!

Dobrego tygodnia!

PS. Zdjęcia zenitowe. Starym Zenitem E zrobione. W wakacje jakoś to było.

sobota, 8 listopada 2014

O tym, co robi człowiek, gdy nie ma Internetu

Witajcie!
Przede wszystkim, dziękuję wszystkim osobom, które upominają się o nowe posty. Jest to naprawdę miłe uczucie, szczególnie że prowadzę tego bloga tak z potrzeby serca i jest mi niezmiernie miło, że ktoś naprawdę to czyta. Jesteście cudowni!
Po drugie chciałabym powiedzieć, że DA SIĘ żyć bez Internetu. Serio. Omija mnie przez to wiele dobrego, ale też wiele niepotrzebnych rzeczy nie zaprząta mojego umysłu. Kto wie- może dlatego w końcu się obroniłam? 
I po trzecie: TAK, obroniłam się! Jestem magistrem sztuki! :)
Korzystając z okazji, że mam dostęp do stałego łącza, wrzucam kilka analogowych fot z wernisażu wystawy podyplomowej. Nie wszystkie są mojego autorstwa, aczkolwiek mam nadzieję, że autor fotografii nie będzie miał nic przeciwko (jakoś się rozliczymy). 


 Magistry Sztuki ze swymi ulubionymi promotorami.

 Stopy muszą być!

 Z dyplomem mym w tle :)


Zenit 312m, Fujicolor 200

Wernisaż ten odbył się w Koszarach Dragonów, 24 października 2014 roku. 
Było genialnie. 
Dziękuję wszystkim, którzy towarzyszyli mi w tym niezwykle ważnym wydarzeniu. Za to, że byliście i jesteście. Że mogę na Was liczyć!

Spokojnej nocy! 
I mimo że życie bez internetów jest super, to mam nadzieję- do szybkiego napisania! ;)

czwartek, 4 września 2014

Projekt Przejście



Witajcie!
Kolejny projekt związany z obozami zagłady dobiega końca. Tym razem wernisaż wystawy połączony z dniem pamięci odbędzie się 5 września w Treblince. Na pewno zdam relację z tego wydarzenia, a tymczasem pakując się do drogi, postanowiłam ukazać kulisy naszego pierwszego wyjazdu do tego miejsca. Zdjęcia co prawda niepasujące do pory roku, ale mam nadzieję, że nie przyćmię Wam nimi tych cudnych promieni wrześniowego słońca.
Zapraszam do oglądania i do usłyszenia!












A oto pozostałe sprawczynie zamieszania:

 Madzia & Madzia
 oraz szefowa- Aga :)

Oczywiście zdjęcia wykonane Zenitem 312m. 
Pozdrawiam!

sobota, 16 sierpnia 2014

O leśnych przygodach i w ogóle o podróżowaniu

Dobry wieczór!

Zacznę dzisiaj tak ładnie, bo fragmentem z pewnej Księgi:
Mąż, który podróżował, zna wiele rzeczy
i mądrze przemawiać będzie, kto ma wielkie doświadczenie.
Kto nie ma doświadczenia wie mało,
a ten, kto podróżował, wzbogacił swoją sprawność.
Wiele widziałem w moich podróżach
i więcej rozumiem, niż wypowiedzieć potrafię.
Często byłem w niebezpieczeństwie śmierci
i dzięki tym [doświadczeniom] zostałem ocalony.
Syr 34, 9- 12

Otóż jest połowa sierpnia i dla mnie wakacje dobiegły już końca. Znalazłam pracę, wzięłam się w końcu porządnie za magisterkę i zaczęłam z tęsknotą i rozpaczą wspominać minione dni.... 
Żartuję :) jest fajnie! 
To, że wzięłam się do roboty wpływa na mnie dobrze. Odkrywam w sobie ukryte pokłady energii, które gdzieś tam chowały się po kątach, a w końcu znajdują ujście.
Prawdą jest jednak to, że wspominam sobie minione miesiące, ale jak nie wspominać, jak ma się tyyyyyyle zdjęć! Te wakacje wyjątkowo obfitują w analogowe fotografie. I z radością uświadomiłam sobie, że choć nie wyjeżdżałam gdzieś daleko, to jednak dużo podróżowałam. I najciekawsze jest to, że głównie stopem! :) Jeśli tego nie robiliście w swoim życiu, to spróbujcie koniecznie, bo przeżycia i doświadczenia są niesamowite. Nigdy wcześniej bym się na to nie odważyła, ale odkąd mam osobistego ochroniarza, to nie boję się ani trochę:) 
I dzisiaj mam dla Was kilka fot bardzo szczególnych, bo po pierwsze- są czarno- białe, a po drugie z bardzo szczególnej wyprawy. Na jagody, maliny, poziomki, grzyby, kwiaty i przygody! Jednej z pierwszych w tym sezonie!







Robione moim niezastąpionym Zenitem 312m, na czarno- białym Ilfordzie PANie 100 :)
Dziękuję Wam dziewczyny raz jeszcze za ten czas i te cudne zdjęcia:) (mam ich więcej, ale to tylko dla naszego prywatnego wglądu!)

Jak nie zabiorą mi internetów, to wkrótce więcej!
A tymczasem życzę miłego wieczoru! Papa!