niedziela, 27 stycznia 2013

Les Miserables x 3

Idąc na film zastanawiałam się, co będzie podobało mi się najbardziej: książka, musical czy film właśnie. I mam teraz wielki dylemat, bo wszystko jest świetne! Ale co się dziwić- jeśli coś ma tak wspaniały przekaz, to musi być genialne w każdej formie;) jestem zachwycona, oj tak tak. I polecam serdecznie!
***
Przedwczoraj naszła mnie wena na zrobienie czegoś scrapowego. Przejrzawszy miliard zdjęć, które czekają na to, by umieścić je w jakimś albumie, postanowiłam wyróżnić serię z wyprawy do Romy na Nędzników. 
I tak oto powstał taki malutki albumik...

zdjęcia są!

Tutti oczywiście pomaga...

do okładki wykorzystałam ksero opakowania płyty ;)




moje drogie Bocz i Gacie <3






pejpers from ILS end UHK Gallery es olłejs.



Dołączam Nędzników, do listy książek, które chciałabym ponownie przeczytać, jak nastaną piękne dni, kiedy będę miała czas;) a tymczasem czeka historia Kościoła... ;)
Pozdrawiam i pięknej niedzieli życzę!


sobota, 26 stycznia 2013

kartki

Przeglądając różne foldery na moim komputerku znajduję mnóstwo zdjęć kartek, które robiłam kiedyś, kiedyś. Ale doszłam do wniosku, że chyba nie ma sensu ich tu wrzucać, booo... mam nowości, których jeszcze nikt nie widział (poza solenizantami i grupką wtajemniczonych osób;)).
Dzisiaj więc z okazji, że pora taka na drugie śniadanie, to proponuję sorbet gruszkowy:



i trochę wody różanej:

Użyłam papierów z ILS oraz UHK Gallery- jak zawsze;) i innych takich moich śmiesznych z kartonika.


A do posłuchania, z racji że wybieram się dziś do kina na Les Mis (kwiki radości), polecam:

Nastraja mnie wojowniczo do podjęcia walki... o oceny. 
Wszak 
System Eliminacji Studentów Jest Aktywny!

Pozdrawiam! a studentom życzę powodzenia ;)

sobota, 19 stycznia 2013

,,ja"

"Ja" to jeden z tematów na zaliczenie z malarstwa. Długi czas nie miałam żadnego pomysłu, co do wykonania prac pod tym tytułem. Aż pewnego dnia olśniło mnie, gdy stałam przed lustrem w łazience i wzrok zawiesił mi się na krzyżyku Taize, który ostatnio jest moim ulubionym;). I tak to wymyśliłam, że motywem przewodnim tychże prac powinien być krzyżyk, bo zawsze jakiś noszę na szyi, a mam ich sporo.
W praktyce jednak wyszło ciut inaczej;) ale na każdej z prac krzyżyk jest. Chociaż nie zawsze go widać. 
To tak jak w życiu. 






Tak kolorowo zrobiło się od tych prac w moim pokoju;) oczywiście fotografie nie oddają tego, jak wyglądają na żywo, ale nie jest jeszcze najgorzej. 

Ostatnio króluje u mnie poezja śpiewana, a w szczególności SDM i Cisza Jak Ta, przy takich też rytmach powstawały powyższe prace. Melancholijno- radosne;) 

Na dziś polecam zaś...:


Pozdrawiam!

piątek, 18 stycznia 2013

drobne przyjemności

Po całym tygodniu pełnym nauki, pracy i bieganiny zafundowałam sobie mały prezencik- wywołałam w końcu kilka starych rolek, które przewalały się w moim magicznym pudełeczku już zdecydowanie zbyt długo. I był to strzał w dziesiątkę:) zdjęcia poprawiły mi nastrój i przypomniały cudowne chwile. I dały nadzieję na to, że przyjdą znów letnie dni, pełne ciepła, słońca i ukochanych ludzi, z którymi nie widziałam się od wieków. 
W sumie wywołałam 3 filmy, w pudełeczku są jeszcze 2 :> ale te poczekają na koniec sesji. Dzisiaj seria pierwsza- fotografie z wakacji. Janowo, Kolno, Olsztyn, Dobre Miasto, Frombork... Wspaniałe miejsca, z którymi wiąże się wiele wspomnień i na myśl o których robi mi się ciepło w serduchu... :)






















Wiem, że to takie nieskromne, ale uwielbiam te zdjęcia...
 analogowe fotografie nigdy nie przestaną mnie chyba zachwycać. 
Pozdrawiam!

sobota, 12 stycznia 2013

lekkie zaburzenie rytmu

Szaleństwo ostatnich dni sprawiło, że nie tylko nie publikowałam moich postów co tydzień, jak to sobie postanowiłam na samym początku, ale nie pisałam nic w ogóle. Ale tak to jest jak się człowiek znajdzie w oku cyklonu (które podobno jest najbezpieczniejszym miejscem podczas nawałnicy). I w sumie wydawać by się mogło, że jestem ostoją spokoju i mam na wszystko wyrąbane (jak to mówi pewien człowiek, który również znajduje się w zasięgu tornada, które właśnie u mnie przechodzi), ale przeraża mnie czasami to wszystko, co dzieje się wokół.
Wiedziałam, że czas Świąt nie będzie spokojny, no bo w końcu już od listopada było powiedziane, że jadę do Rzymu a ESM. I pojechałam i było cudownie i... tak to bywa, że jak jest cudownie, to zderzenie z rzeczywistością bywa szalenie bolesne. I faktycznie, poturbowało mnie, ale nie jest źle. Pomimo, że mój kalendarz krzyczy terminami zaliczeń i egzaminów, czuję jakiś taki pokój serca. I tutaj trzeba zacytować jedno z moich ulubionych przysłów ostatnimi czasy: "Bez spiny, bez spiny, są drugie terminy!". Choć mam cichą nadzieję (ciągle:D), że jednak może się uda zaliczyć wszystko za pierwszym razem...
Ale nie rozczulając się za długo nad sobą... wzięłam do Rzymu mego Zenitka i zdjęć fajnych pewnie mam kilka, tyle że nie miałam $$$ by film wywołać :/ no ale myślę, że w tym tygodniu z radości (lub rozpaczy) z powodu zaliczeń popędzę do Fotomaxa i zaniesę to i owo do wywołania. A w kolejce wciąż tyle rolek czeka:( jeszcze z wakacji, a może i wcześniejszych... eh.
Nie działa mi też skaner. A rysuneczków parę mam... Hlip hlip. Nie ma do niego sterowników współgrających z Windows 8. Wiedziałam, że nie ma co się rzucać zbytnio na nowości.

Także dzisiaj... prezentacja lalek! W końcu wszystkie Moje Drogie wysłały mi zdjęcia lal, które dostały z okazji obrony. A oto i one:
 Pańcia

 Czesio

Jola


Mam pomysły na nowe lalki, ale czasu brak póki co. I marzy mi się maszyna do szycia. A że ostatnio marzenia mi się spełniają o wiele częściej, to kto wie!

Wracając jeszcze do początku tegoż posta- z okazji zaburzenia mego rytmu publikowania notek, postanowiłam publikować je jak popadnie. Chciałabym zauważyć, że już chyba z 3 miesiące mam tego bloga i go jeszcze nie usunęłam! To duży sukces. Więc jest nadzieja, że tak już zostanie i brak regularności mu już nie zaszkodzi. 

I jeszcze na koniec:
To, co ulotne, zostaje najdłużej,
To, co raz tylko zapamięta serce.



Arrivederci!