niedziela, 25 listopada 2012

anioły wszechświata + ilustracje- inspiracje + ...kot

Nie mam czasu. Wena... może by się i znalazła. Ale brak czasu... to coś strasznego jest. Zdecydowanie. Natchnienie wycieka mi spod długopisu na wykładach... a powinno spod pędzla... yh. Ale nie ma co narzekać, bo czas ten cenny poświęciłam w tym tygodniu na cel zacny, tzn. Nową Ewangelizację. I było warto... by usłyszeć od ludzi proste "dziękuję za twoje świadectwo..." oj tak.
Ale wracając do wyciekania spod długopisu... dziś kilka grezdów z zeszytów... cały czas chodziło mi po głowie określenie Anioły Wszechświata. Wiem, że jest taki film, ale nie mam czasu go obejrzeć. Ale nadejdzie ten czas. Tak myślę.



Jakiś czas temu koleżanka z roku pożyczyła mi niesamowitą książkę. Z baśniami:) niesamowicie pięknie ilustrowaną. Pamiętam, że właśnie dzieckiem będąc miałam książeczki z podobnymi ilustracjami, które gdzieś się z czasem zapodziały. I jestem dzisiaj pewna, że to właśnie one znacznie wpłynęły na mój rozwój artystyczny, że się tak wyrażę... bo jak dziś je pamiętam. Miały niesamowity urok, uwielbiałam je przeglądać. Utkwiły mi w główce głęboko. Bardzo.
A oto kilka ilustracji z książki od mej koleżanki:










Naprawdę boli to, że dziś takich cudeniek się nie docenia i znaleźć w zasadzie no... nie da. A uważam, że rozwijają o wiele bardziej wyobraźnię dzieci niż te dzisiejsze bohomazy. Bleh.

I jeszcze na koniec... Po stracie mej kotki Mimozy dwa lata temu, zarzekałam się, że nie ma takiej opcji, bym miała mieć kota nim się uniezależnię finansowo od rodziców... I... No cóż... oto efekt mojego postanowienia:

Tutti Frutti Tequila

Nigdy nie mów nigdy. Nigdy. 
I jeszcze nastrajająco, dla wszystkich, którzy tego Sylwestra spędzą w Rzymie... i dla wszystkich innych z resztą też... :)


Pięknego tygodnia... :)

niedziela, 18 listopada 2012

W lekkim powiewie...

Joł:)
Dzisiaj porcja zdjęć. Wywołałam w końcu jeden z filmów, które w mej magicznej puszce czekają na swoją kolej. Wybierałam na chybił- trafił i takim oto sposobem został wywołany film sprzed roku. Są zdjęcia z Wszystkich Świętych, Zaduszek, wyprawy do Teatru Muzycznego w Łodzi (Skrzypek na dachu !! ahh), domowe martwe natury i parę fot z moich samotnych wypraw rowerowych poza Kolno. Enjoy!



















Wszystkie zdjęcia wykonane zostały Zenitem 312m na przeterminowanym filmie Solution200.

***
Wspomnieć muszę też dzisiaj o wydarzeniu tygodnia, tj. o wernisażu Grupy PAN w Instytucie Kultury Chrześcijańskiej. Był on dla mnie dość stresujący, bo oprócz obrazów musiałam zaprezentować moje krogulcze wycie:P śpiew solo stresował mnie zawsze bardzo i choć już się przyzwyczaiłam do śpiewania psalmów czy tak ogólnie w kościele, to występ taki o, na obcym terenie, był dla mnie na prawdę wielkim wyzwaniem. Ale że była motywacja, to się przełamałam i odśpiewałam pieśni pięć przy akompaniamencie gitarowym Johnego:) i podobno było spoko.
Kilka fot z wernisażu:

 obrazy naszej liderki- Gosi Tuszyńskiej

 a tu moooje:P



 od Dagoszka mojego kochanego dostałam tulipanki i śliczną kocią gumkę do włosów :3 

 dzię- ku- jęęę!! :3

I jeszcze coś dla ludzi o mocnych nerwach- dwa nagrania z występu. Yhh.

W lekkim powiewie
Uwielbiać mego Pana chcę

***
Wciąż przymierzam się do porządnego wzięcia się za robienie kartek świątecznych. Nie mam na to kompletnie czasu, ALE poczyniłam postępy i powycinałam już bazy, a część nawet pomalowałam :D




Sama jestem ciekawa jak to mi wyjdzie w tym roku :>
I jeszcze na sam koniec, zapraszam wszystkich chętnych do współpracy artystów, aby wzięli udział w Dniu Artystycznym Studenckich Spotkań Kulturalnych w Olsztynie!!!


Udzielam wszelkich informacji, jeśli ktoś byłby zainteresowany. Jest to naprawdę fajna sprawa! Możliwość zaprezentowania swojej twórczości na dużej imprezie na wysokim poziomie.

Pozdrawiam i życzę pięknego niedzielnego popołudnia i wieczoru!!! :)

niedziela, 11 listopada 2012

lala la la

Z okazji braku czasu wrzucam rzeczy nie najświeższe, ale i jeszcze nie zalatujące starością:) bo robienie lalek to moje hobby od dość niedawna (jakieś pół roku temu na to wpadłam) i jeszcze nie do końca rozwinęłam skrzydła w tym temacie.
Zaczęło się od tego, że miałam mnóstwo szmatek, trochę nici i błąkające się po głowie myśli, z którymi nie bardzo wiedziałam co zrobić... Przeglądając też blogi znalazłam pewną panią, która robi lale piękne i zacne i natchnęła mnie ona niejako do spróbowania swoich sił w tej dziedzinie.
Pierwsze lalki (pięć ich było) poszły do moich dziewuszek z roku z okazji obrony dyplomów. Robiłam je troszkę na ostatnią chwilę i wykorzystywałam do pomocy w szyciu moją kochaną kuzynkę Natalię, ale podołałyśmy i tak powstała pierwsza seria. Druga seria, to w zasadzie tylko jedna lalka... tym razem dla Natalii:) w podzięce za jej wkład i pomoc. I dziś właśnie zaprezentować pragnę lalkę Daggi i lalkę Natalię, dzieło pierwsze i ostatnie (jak dotąd;)).






To jest właśnie Daggi:) jest to pierwsze moje lalkowe dziecko i robiąc ją nie wiedziałam jeszcze jak to wyjdzie i co z tego w sumie będzie. Ale efekt był zadowalający i dlatego poszłam w tym temacie daaaalej...:)





Lala Natalia jest większa od swoich poprzedniczek, ale w tym samym stylu robiona (ma jednak dłuuuuższe nózie). Szyjąc ją, już wiedziałam co i jak  i nie męczyłam się tak, jak przy Daggi... co nie oznacza, że nie było pomyłek... Poza tym, szyję wszystkowszystko ręcznie. Nie mam maszyny, więc jest stuprocentowo hendmejd:D troszkę jest to męczące i w już chodziło mi po głowie, by skombinować maszynę do szycia... ale póki co nie jest to możliwe. Poza tym... robienie absolutnie wszystkiego ręcznie też ma swój urok... i jest bardzo satysfakcjonujące! :D


Szycie relaksujące jest. Przynajmniej dla mnie. Jeszcze żebym miała więcej czasu, by się tym zająć, to w ogóle byłoby miodzio. A tymczasem... niedziela dobiega końca i jutro znów zacznę tydzień szaleństwa. Czeka mnie w nim m.in. pierwszy mój wernisaż z Grupą PAN, na który to serdecznie zapraszam!!!!!!


I jeszcze dwie myśli, które ostatnio za mną chodzą:
Po pierwsze: żeby śpiewać, trzeba śpiewać!
Po drugie: Każdego dnia postępuj jeden krok do przodu. (bł. J. Alberione)
No. To tyle:)
Dobrego tygodnia! :)